Wycieczki to jedyny moment, gdy nadgodziny są bezsporne
Zdaniem związkowców właśnie podczas wyjść i wyjazdów poza szkołę najłatwiej wykazać, że nauczyciel pracuje ponad standardowy wymiar czasu pracy. Opieka nad uczniami trwa wtedy często kilkanaście godzin na dobę i wykracza daleko poza pensum dydaktyczne.
– W przypadku wycieczek szkolnych nie ma wątpliwości, że nauczyciel wykonuje pracę ponadnormatywną i można to jednoznacznie udokumentować – wskazuje Urszula Woźniak.
Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Forum – Oświata”, dodaje, że rozwiązanie nie wymaga skomplikowanych zmian formalnych. Wystarczyłoby rozszerzyć dokumentację wyjazdu o dodatkowy załącznik dotyczący czasu pracy nauczyciela. Z takim podejściem zgadza się również Krzysztof Wojciechowski, wiceprzewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.
MEN odkłada rozmowy o nadgodzinach
Przedstawiciele związków nie kryją frustracji postawą Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jak podkreślają, temat rozliczania godzin nadliczbowych jest systematycznie odsuwany w czasie, a prace zespołów roboczych w ramach Zespołu ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli utknęły w martwym punkcie.
– W sprawie zespołu zajmującego się wynagrodzeniami zapadła wręcz niezręczna cisza – ocenia Sławomir Wittkowicz, zwracając uwagę, że nie wyznaczono nawet terminów kolejnych spotkań.
W ocenie związkowców brak decyzji oznacza w praktyce dalsze blokowanie szkolnych wyjazdów, ponieważ dyrektorzy nie chcą brać na siebie ryzyka organizowania pracy, za którą nauczyciele nie otrzymują wynagrodzenia.
Ewidencja czasu pracy jest możliwa już teraz
Zdaniem Krzysztofa Wojciechowskiego rozwiązanie problemu nadgodzin wcale nie musi być skomplikowane ani czasochłonne. Jak przekonuje, odpowiednie mechanizmy można opracować w bardzo krótkim czasie, bez nadmiernej biurokracji.
Nauczyciele i tak rozliczają swoje pensum w cyklach tygodniowych i miesięcznych. Wystarczyłoby uzupełnić istniejące zestawienia o ogólne kategorie zadań realizowanych w ramach czasu pracy, wynikające z prawa oświatowego, karty nauczyciela i statutu szkoły.
– To nie jest tworzenie zbędnych papierów, tylko normalna ewidencja czasu pracy – podkreśla Wojciechowski.
Obowiązek ewidencji spoczywa na dyrektorze
Jak przypomina Sławomir Wittkowicz, zgodnie z przepisami to pracodawca odpowiada za ewidencjonowanie czasu pracy, a w przypadku szkół funkcję tę pełni dyrektor placówki. W praktyce większość elementów takiej ewidencji już dziś funkcjonuje.
Dyrektorzy prowadzą szczegółowe zapisy dotyczące pensum, godzin ponadwymiarowych, zastępstw doraźnych oraz realizacji zadań statutowych. Dokumentowane są rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami, dni otwarte, konsultacje, a także wszelkiego rodzaju wyjścia i wyjazdy.
– Skoro te dane już są gromadzone, nie ma przeszkód, by na ich podstawie rzetelnie rozliczać także czas pracy nauczyciela podczas wycieczek szkolnych – argumentuje Wittkowicz.
Wyjazdy możliwe bez czekania na wielką reformę
Związkowcy są zgodni: uruchomienie rozliczania nadgodzin przy wycieczkach szkolnych mogłoby szybko przełożyć się na realny powrót wyjazdów z uczniami. Nie wymaga to zmian ustawowych ani długich negocjacji – wystarczy decyzja organów prowadzących i konsekwentne stosowanie już istniejących narzędzi.
W ich ocenie byłby to pierwszy, praktyczny krok do uporządkowania kwestii czasu pracy nauczycieli, zanim resort zdecyduje się na szersze i bardziej kompleksowe reformy.