We wrześniu 2025 roku do szkół wszedł nowy przedmiot: edukacja zdrowotna. Wbrew pierwotnym założeniom nie jest on jednak przedmiotem obowiązkowym, dlatego już na początku września wielu uczniów złożyło stosowne deklaracje. Wiele wskazuje jednak na to, że edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa.

Na edukację zdrowotną chodzi tylko co trzeci uczeń

Pierwotny plan zakładał, że edukacja zdrowotna będzie przedmiotem obowiązkowym. Tak się jednak nie stało, bo choć w planie lekcji znalazł się już we wrześniu 2025 roku, chodzą na niego nieliczni. Tylko około 30% uczniów uczęszcza na zajęcia edukacji zdrowotnej. Pozostali do 25 września złożyli stosowne deklaracje. Skorzystali z możliwości, by mieć mniej godzin lekcyjnych w tygodniu.

Reklama

Jak zapewniają przedstawiciele resortu edukacji, taka sytuacja nikogo nie dziwi, w końcu skoro przedmiot nie jest obowiązkowy, niska frekwencja była do przewidzenia.

Reklama

MEN nie chce jednak, by o zdrowiu uczyli się wyłącznie ci, którzy wyrażą taką chęć i jasno zadeklarują swoje zainteresowanie przedmiotem. W końcu to temat, który dotyczy wszystkich. Jednak z uwagi na kontrowersje wokół przedmiotu, wielu rodziców jest przeciwnych temu, by posyłać dzieci na lekcje, które - ich zdaniem - szczególnie skupiają się na aspektach zdrowia seksualnego, płciowości czy antykoncepcji. To dlatego MEN rozważa wykreślenie spornych tematów z programu nauczania.

Edukacja zdrowotna bez zdrowia seksualnego? MEN tego nie wyklucza

Wygląda na to, że resort edukacji jest skłonny usunąć treści dotyczące zdrowia seksualnego, które są solą w oku przeciwników nowego przedmiotu. Wszystko po to, by edukacja zdrowotna mogła stać się przedmiotem obowiązkowym.

Niedawno pisaliśmy o tym, że prezydent Karol Nawrocki popiera edukację zdrowotną w szkołach, jednak ma pewne zastrzeżenia co do samego programu nauczania. Już zapowiedział zresztą prace nad własną propozycją programu zajęć. Czy MEN zamierza na nie czekać? Wydaje się, że prezydenckie weto nie przeszkadza resortowi we wdrażaniu zaplanowanej reformy, bo jak zapowiedziała wiceszefowa resortu Katarzyna Lubnauer, reformę będą wdrażać rozporządzeniami.

Teraz na temat najbliższych planów wypowiedziała się ministra Barbara Nowacka.

Czekamy do końca tego semestru, żeby zrobić poważną analizę, sprawdzić, jak został on oceniony przez tych, którzy na niego chodzą, i jak odbierany jest przez rodziców

- powiedziała Barbara Nowacka na antenie TVN24.

MEN stoi na stanowisku, że edukacja zdrowotna powinna być przedmiotem obowiązkowy, dlatego jednym z rozważanych wariantów jest usunięcie komponentu zdrowia seksualnego. Treści te miałyby stać się dobrowolne.