Dziennik Gazeta Prawana logo

Zajęcia po szkole – tak czy nie? Rodzice coraz częściej mają wątpliwości

13 stycznia 2026, 13:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
uczeń, uczniowie, dziecko, jesień, dzieci
uczeń, uczniowie, dziecko, jesień, dzieci/Shutterstock
Jeszcze kilka lat temu zajęcia dodatkowe były niemal obowiązkowym elementem dzieciństwa. Angielski, basen, piłka nożna, pianino, robotyka – im więcej, tym lepiej. Dziś coraz więcej rodziców zadaje sobie pytanie, czy to na pewno dobra droga. Czy zajęcia po szkole wspierają rozwój dziecka, czy raczej dokładają mu kolejnych obowiązków po intensywnym dniu nauki?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Wszystko zależy od dziecka, jego temperamentu, wieku i… liczby godzin spędzanych poza domem.

Argumenty „za”: rozwój, pasja i pewność siebie

Zajęcia dodatkowe mogą być ogromną wartością, zwłaszcza jeśli wynikają z realnych zainteresowań dziecka. To przestrzeń, w której uczeń może rozwijać talent, odnaleźć pasję i poczuć się kompetentny poza szkolnymi ocenami. Dla wielu dzieci sport, muzyka czy zajęcia artystyczne są odskocznią od szkolnej rutyny.

Regularne zajęcia uczą też systematyczności, planowania czasu i odpowiedzialności. Dziecko widzi efekty swojej pracy, doświadcza sukcesów i porażek w bezpiecznym środowisku. Dla niektórych to właśnie zajęcia pozalekcyjne stają się miejscem budowania pewności siebie, której brakuje w szkolnej ławce.

Nie bez znaczenia jest również aspekt społeczny. Zajęcia po szkole często umożliwiają kontakt z rówieśnikami o podobnych zainteresowaniach, co bywa szczególnie ważne dla dzieci, które w klasie nie czują się pewnie.

Argumenty „przeciw”: przemęczenie i brak czasu na odpoczynek

Problem zaczyna się wtedy, gdy kalendarz dziecka pęka w szwach. Po sześciu czy siedmiu godzinach w szkole, odrabianiu lekcji i dojazdach na zajęcia dodatkowe, na odpoczynek zostaje niewiele miejsca. Coraz częściej dzieci funkcjonują w trybie podobnym do dorosłych – od punktu do punktu, bez chwili wytchnienia.

Psychologowie zwracają uwagę, że przemęczenie u dzieci nie zawsze objawia się sennością. Często są to rozdrażnienie, wybuchy złości, niechęć do rozmów czy spadek motywacji. Dziecko może przestać czerpać radość nawet z zajęć, które wcześniej lubiło.

Kolejnym problemem jest brak czasu na swobodną zabawę i nudę. Tymczasem to właśnie nuda sprzyja kreatywności, samodzielności i regulacji emocji. Dziecko, które ma zaplanowaną każdą godzinę, nie uczy się odpoczywać ani słuchać własnych potrzeb.

Presja zamiast wyboru

Wielu rodziców, często w dobrej wierze, zapisuje dziecko na zajęcia „bo warto”, „bo inni chodzą” albo „żeby nie zmarnować czasu”. W efekcie zajęcia dodatkowe stają się kolejnym obowiązkiem, a nie przyjemnością. Dziecko uczy się wtedy, że jego zdanie ma mniejsze znaczenie niż oczekiwania dorosłych.

Sygnałem ostrzegawczym jest sytuacja, w której dziecko regularnie nie chce iść na zajęcia, skarży się na bóle brzucha przed wyjściem lub wyraźnie traci energię. To moment, w którym warto się zatrzymać i zadać pytanie: czy to nadal rozwój, czy już przeciążenie?

Może nie „ile”, tylko „jak”?

Coraz częściej mówi się, że kluczowa nie jest liczba zajęć, lecz ich jakość i proporcje. Jedne, maksymalnie dwa dobrze dobrane zajęcia w tygodniu w zupełności wystarczą, zwłaszcza u młodszych dzieci. Ważne, by pomiędzy szkołą a dodatkowymi aktywnościami był czas na odpoczynek, zabawę i zwykłe bycie w domu.

Dobrym rozwiązaniem jest też regularne sprawdzanie, czy dane zajęcia nadal sprawiają dziecku radość. Zainteresowania się zmieniają i to naturalne. Rezygnacja nie jest porażką wychowawczą, lecz elementem uczenia się siebie.

Wniosek: złoty środek zamiast wyścigu

Zajęcia po szkole same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Mogą wspierać rozwój, budować pewność siebie i dawać radość, ale mogą też prowadzić do przemęczenia i frustracji. Kluczem jest uważność na potrzeby dziecka i gotowość do zmiany planów.

Czasem najlepszym „zajęciem dodatkowym” jest wolne popołudnie, nuda i rozmowa przy kolacji. I choć trudno to wpisać w grafik, to właśnie te chwile często okazują się najważniejsze.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tematy: dziecko
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj