Wiersz, który mówi więcej niż analiza
Podczas rozmowy wiceministra Katarzyna Lubnauer zamiast długiego wyjaśnienia przytoczyła fraszkę stworzoną przy użyciu narzędzi dostępnych w Google.
Jej treść miała pokazać, jak łatwo dziś „napisać” pracę domową bez realnego wysiłku:
Na trud daremny
Uczeń się trudzi, pióro w dłoń chwyta,
lecz wirtualna mądrość już świta.
Po co po nocach kartki mazać żmudnie,
gdy bot w sekundę skrobnie tekst cudnie?
Nauczyciel czyta, sztuczny spryt chwali,
a sens tej pracy w necie się spalił.
To przykład, który niezależnie od wartości literackiej, trafnie oddaje problem, z którym mierzy się dziś szkoła.
Prace domowe zostają, ale w nowej roli
Ministerstwo nie planuje powrotu do obowiązkowych, ocenianych prac domowych. Jak podkreśla Lubnauer, ich funkcja powinna się zmienić.
Zadania domowe mają służyć:
- utrwalaniu wiedzy,
- ćwiczeniu umiejętności,
- dawaniu uczniowi informacji zwrotnej.
Nie muszą natomiast kończyć się oceną w dzienniku.
Dlaczego ocenianie traci sens
Główny powód to rozwój technologii. Uczniowie mogą dziś w kilka sekund:
- wygenerować wypracowanie,
- rozwiązać zadanie matematyczne,
- skorzystać z gotowych odpowiedzi.
To sprawia, że nauczyciel nie ma pewności, czy praca jest samodzielna.
Brak jednomyślności wśród ekspertów
Jak przyznała wiceministra, eksperci analizujący temat nie są zgodni co do jednego rozwiązania. Pojawiła się jednak propozycja, by doceniać systematyczność ucznia, np. przy ocenie końcowej, zamiast oceniania każdej pracy domowej z osobna.
Co nadal będzie oceniane
Szkoła ma skupić się na tym, co można zweryfikować. Oceniane pozostaną:
- sprawdziany i kartkówki,
- odpowiedzi ustne,
- prace wykonywane w klasie,
- prezentacje.
To formy, które pozwalają lepiej ocenić rzeczywiste umiejętności ucznia.
Szkoła musi dostosować się do nowych realiów
Jak pokazuje przykład przytoczonej fraszki, problem nie dotyczy przyszłości, on już jest codziennością. Wystarczy kilka kliknięć, by stworzyć tekst, który wygląda jak praca ucznia.
Zdaniem Katarzyna Lubnauer to właśnie dlatego szkoła musi zmienić sposób myślenia o pracach domowych i ich ocenianiu.
Nowe podejście zamiast powrotu do przeszłości
MEN jasno sygnalizuje, że nie będzie powrotu do dawnych zasad. Prace domowe pozostaną elementem nauki, ale ich rola będzie bardziej wspierająca niż oceniająca.
To zmiana, która może budzić kontrowersje, ale według resortu jest konieczna w świecie, w którym granica między pracą ucznia a działaniem technologii coraz bardziej się zaciera.