Zestawienie dotychczasowych wymagań egzaminacyjnych z przepisami wchodzącymi w życie od 1 września obnaża zjawisko polaryzacji między celami politycznymi a rzeczywistością szkolną. Analiza nowej podstawy programowej wskazuje, że zamiast oczekiwanego odciążenia, struktura wymagań szczegółowych uległa w wielu obszarach znacznemu rozbudowaniu.
Paradoks strukturalny nowej podstawy programowej i opinie ekspertów
Głównym założeniem strategicznym deklarowanym przez obecne kierownictwo Ministerstwa Edukacji Narodowej było radykalne odchudzenie podstaw programowych, co miało zakończyć zjawisko tzw. wyścigu z materiałem w polskich szkołach podstawowych i ponadpodstawowych. Analiza pedagogiczna oraz porównawcza tekstów prawnych wskazuje jednak na wystąpienie istotnego paradoksu reformatorskiego. Profesor Roman Leppert, pedagog związany z Uniwersytetem Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, wskazuje, że po zestawieniu dokumentacji dotychczasowej z nową wersją przepisów, objętość całościowa dokumentu programowego wzrosła o około 20 procent.
W doktrynie pedagogicznej podnosi się, że podstawa programowa wprowadzona podczas reformy strukturalnej w 2017 roku była już powszechnie uznawana za skrajnie przeładowaną i niedostosowaną do możliwości percepcyjnych uczniów. Wprowadzenie założeń programu „Kompas Jutra” bez realnego usunięcia dotychczasowych partii materiału rodzi uzasadnione obawy o powielenie błędów z poprzednich lat. Choć samo zwiększenie objętości tekstu aktu prawnego nie musi w każdym przypadku oznaczać proporcjonalnego wzrostu liczby definicji do opanowania, to wprowadzenie nowych modułów międzyprzedmiotowych oraz opisów kompetencji bez jednoczesnego zredukowania tradycyjnych wymagań szczegółowych stwarza dodatkowe obciążenie dydaktyczne.
Podział przedmiotowy a nierównomierna dystrybucja wymagań szczegółowych
Stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej w kwestii zarzutów o przeładowanie programu opiera się na argumentacji, że mechaniczne i procentowe porównywanie struktury starego oraz nowego dokumentu jest merytorycznie nieuzasadnione. Resort wskazuje, że nowa filozofia kształcenia koncentruje się na budowaniu tzw. wiedzy głębokiej oraz rozwijaniu sprawczości i dobrostanu psychicznego uczniów, co uniemożliwia proste zestawienie liczby stron. Prace nad weryfikacją czasu potrzebnego na realizację celów były prowadzone przez Instytut Badań Edukacyjnych (IBE) z udziałem czynnych nauczycieli praktyków, co w ocenie ministerstwa gwarantuje realność założeń.
Tymczasem szczegółowa analiza statystyczna konkretnych przedmiotów wykazuje, że zmiany programowe nie zostały przeprowadzone w sposób jednolity i zrównany we wszystkich dyscyplinach naukowych. W obszarze nauk humanistycznych oraz technicznych odnotowano wyraźny wzrost sformalizowanych wymagań:
- Historia: Liczba ponumerowanych wymagań szczegółowych wzrosła z dotychczasowych 170 do poziomu 233.
- Informatyka: Zakres wymagań szczegółowych uległ rozbudowaniu z 32 do 53 punktów.
Odwrotną tendencję regulacyjną odnotowano w naukach ścisłych i społecznych, co potwierdza, że reforma przesuwa akcenty w sposób selektywny:
- Matematyka: Nastąpił spadek liczby sformalizowanych wymagań ze 161 do 133.
- Edukacja obywatelska: Dotychczasowy przedmiot wiedza o społeczeństwie (WOS) obejmował 58 wymagań, podczas gdy nowa dyscyplina zakłada realizację 26 wymagań stałych oraz 3 wybieranych autonomicznie przez nauczyciela, co daje łącznie 29 punktów.
Interpelacja poselska a brak systemowych gwarancji czasowych dla szkół
Na systemowe ryzyka związane z mechanicznym wdrażaniem reformy „Kompas Jutra” bez zabezpieczenia warunków technicznych i kadrowych zwrócił uwagę w interpelacji poselskiej Marcin Józefaciuk. Wskazał on, że sama modyfikacja treści aktu prawnego nie gwarantuje automatycznej zmiany codziennej praktyki pedagogicznej w klasach. W sytuacji, gdy na rynku pozostaną przeładowane faktograficznie podręczniki, oddziały klasowe zachowają wysoką liczebność, a dyrektorzy będą rozliczać kadrę z tempa realizacji programu, nowe moduły projektowe staną się jedynie kolejnym obowiązkiem biurokratycznym.
Wystosowane do MEN pytania dotyczyły m.in. tego, czy resort dokonał symulacji realizacji programu z uwzględnieniem obiektywnych przestojów w roku szkolnym, takich jak absencje chorobowe uczniów i nauczycieli, diagnozy oświatowe czy dni wolne od nauki. Strona poselska postulowała odgórne i ustawowe zagwarantowanie stałego limitu czasowego – na poziomie minimum 20 procent godzin lekcyjnych - przeznaczonego wyłącznie na utrwalanie wiadomości, realizację doświadczeń oraz pracę projektową dostosowaną do indywidualnych potrzeb danego oddziału. Postulat ten miał na celu zapobieżenie pogłębianiu się dysproporcji edukacyjnych między placówkami dobrze wyposażonymi a szkołami z mniejszych ośrodków, pozbawionymi odpowiedniego zaplecza laboratoryjnego i dydaktycznego.
Decyzja i odpowiedzialność prawna przeniesiona na poziom nauczycielski
Odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej, reprezentowanego przez sekretarz stanu Katarzynę Lubnauer, jednoznacznie definiuje strukturę odpowiedzialności za powodzenie reformy. Resort kategorycznie odmówił wprowadzenia odgórnych, sztywnych wskaźników procentowych dotyczących podziału czasu na lekcjach. Wskazano, że obowiązujące przepisy prawa oświatowego nie posługują się pojęciem „czasu przedmiotowego”, a wszelkie decyzje dotyczące tempa, metod wdrożeniowych oraz dostosowania programu do możliwości konkretnej klasy stanowią autonomiczną decyzję i wyłączną odpowiedzialność nauczyciela realizującego dany program.
Oznacza to, że ministerstwo przenosi ciężar pogodzenia rozbudowanej struktury wymagań z realną liczbą godzin lekcyjnych bezpośrednio na kadrę pedagogiczną. W roku szkolnym tydzień projektowy będzie miał charakter czysto fakultatywny, a placówki otrzymają jedynie wsparcie merytoryczne w postaci poradników wdrożeniowych i metodologicznych przygotowywanych przez Ośrodek Rozwoju Edukacji (ORE) oraz Instytut Badań Edukacyjnych. Ostateczna ocena, czy dokument programowy uległ odchudzeniu, zależy od interpretacji, ponieważ nowe przepisy oprócz twardych wymagań zawierają pytania przewodnie, opisy alternatywnych ścieżek edukacyjnych oraz wymagania fakultatywne, co znacząco komplikuje proces planowania pracy dydaktycznej.
FAQ
O ile procent wzrosła objętość nowej podstawy programowej w ramach reformy „Kompas Jutra” i co na to MEN?
Według analiz przedstawionych przez prof. Romana Lepperta, objętość nowego dokumentu programowego jest o około 20 procent większa od dotychczas obowiązującego. Ministerstwo Edukacji Narodowej stoi na stanowisku, że proste porównanie procentowe jest merytorycznie niemożliwe i bezcelowe z powodu całkowitej zmiany filozofii tworzenia dokumentu.
W jakich przedmiotach odnotowano największy wzrost, a w jakich spadek liczby wymagań szczegółowych?
Największy wzrost liczby ponumerowanych wymagań szczegółowych odnotowano w historii (ze 170 do 233) oraz w informatyce (z 32 do 53). Redukcja wymagań objęła natomiast matematykę (spadek ze 161 do 133) oraz edukację obywatelskiej, która w nowej formule obejmuje łącznie 29 wymagań w miejsce 58 realizowanych dotychczas na WOS-ie.
Czy Ministerstwo Edukacji Narodowej wprowadziło odgórne limity lekcji przeznaczone wyłącznie na utrwalanie materiału i projekty?
Nie, MEN nie zdecydowało się na wprowadzenie sztywnych ram czasowych. Zgodnie z wyjaśnieniami resortu, przepisy prawa nie definiują pojęcia „czasu przedmiotowego”, w związku z czym planowanie lekcji, powtórek oraz realizacja projektów pozostaje wyłączną decyzją i odpowiedzialnością nauczyciela prowadzącego dany przedmiot.
Źródło: Strefa Edukacji
